Piękno minimalistycznej finezji

Nie każdy ma takie szczęście, żeby jako 30-latek zostać ikoną designu, a i nie każdego 26-latka prace kupuje do swoich zbiorów Museum of Modern Art w Nowym Jorku.

Jego projekty to czysta forma i prostota. Żadnych zbędnych ozdób, idealna funkcjonalność, wygoda użytkowania – i to niezależnie od tego, czy są to szklanki i kolorowe szkło dla Iittali, pojemniki na winyle dla Schmidingera, zegarki dla Issey Miyake i Seiko, krzesła i stoły na zamówienie firmy Artek, subwoofer dla Genelec, butelka wódki „Finlandia”, tapety, wzory materiałów, lampy, kafelki, świeczniki, męska bielizna, rozkładana sofa, torba na ramię, filiżanka, regał. Aż trudno uwierzyć, gdy mówi Kreatorowi: „Nie urodziłem się designerem. To, że chcę nim być, zrozumiałem w szkole średniej. Potem musiałem się jeszcze wszystkiego nauczyć”. W dodatku – czego się nie dotknie, to zaraz zamienia się w wyróżnienie, pierwszą nagrodę, najlepszy design roku. Żaden z Finów (może poza skoczkami narciarskimi) nie zgarnął w ostatnich latach tylu prestiżowych nagród, co Harri Koskinen za swoje projekty.

Ten niezwykle ambitny, mocno skupiony na pracy i nadzwyczaj skromny 40-latek wydaje się być wciąż nieco zaskoczony swoim sukcesem. Pochodzi z wioski Vahanka, spod Karstuli, niedużego miasta w środkowej Finlandii. Jego ojciec zajmował się gospodarstwem, a matka była pielęgniarką. Nastoletni Harri skończył Instytut Designu w Lahti i został stolarzem, ale – jak sam mówi – bardziej interesowało go projektowanie, więc złożył papiery na Uniwersytet Sztuki i Designu w Helsinkach i został przyjęty. Uzdolnionego absolwenta zatrudniła rodzima firma projektująca sztukę użytkową – Iittala. To marka, która od 1881 roku wyznacza trendy skandynawskiego designu i jest jedną z najznamienitszych firm tego typu; dla niej projektował niegdyś fiński duet Aino i Alvaro Aalto.

„Iittala promuje nazwiska designerów, aby zwiększać sprzedaż”, tłumaczył z lekkim niesmakiem Koskinen w jednym z wywiadów. „I tak zaczęła się moja kariera, poniekąd przez przypadek… Dlatego nie wiem, czy można to nazwać karierą”, dodał. Pod koniec lat 90. dla fińskiego koncernu wymyślił świeczniki – z grubego, przezroczystego lub barwionego na biało, czerwono i czarno szkła albo z cieniusieńkiego przezroczystego, piaskowanego i lekko przydymionego. Ręcznie robione. Wciąż świetnie się sprzedają, ale to zaprojektowana dla Design House Stockholm lampa Block przyniosła mu światową sławę i jest jego wielokrotnie nagradzanym, najlepiej sprzedającym się dziełem.

Lampka wygląda jak rozświetlony od wewnątrz blok lodu. W połówkach ręcznie kształtowanego szkła, przechodzącego długi i skompliowany proces chłodzenia, dzięki któremu Block staje się niebywale odporny na wysoką temperaturę, jest wyżłobiony i zmatowiony piaskiem kształt żarówki. Lampa tak spodobała się na wystawie designu Accent Show w Nowym Jorku w 1999 roku (dostała nagrodę w kategorii Najlepszy Nowy Produkt), że zakupiło ją do swoich zbiorów nowojorskie Muzeum of Modern Art (MoMA). W 2007 roku Koskinen odświeżył pomysł i wymyślił trzy kolory kabli do lampki (nie nadużywa barw, więc znów jest to biel, czerń i czerwień), a potem jeszcze Block w wersji mini i w bursztynowym szkle (z brązowym kablem).

Tworzone przez niego rzeczy są zaskakująco funkcjonalne i niezwykle proste. Stanowczo bliżej mu do oszczędnego modernizmu niż do ozdób secesji. „Minimalizm to wynik ciężkiej pracy”, tłumaczy Kreatorowi projektant. „Odrzucanie tego, co niepotrzebne, jest dużym wyzwaniem”. Na koniec zostaje tylko to, co niezbędnie piękne. Tak powstało kolejne sławne dzieło Koskinena – ekskluzywne pudełka, nazwane Fatty, dla kolekcjonerów czarnych krążków. Lekko zaokrąglone ranty, drobne zamknięcie z metalu i brzozowe drewno – zrobione na zamówienie Schmidingera, designersko-architektonicznej firmy z Austrii, mogą służyć też jako siedziska. Albo nagrodzone wielce poważaną w branży, włoską nagrodą, Compasso d’Oro Award, w 2004 roku krzesło Muu, które wymyślił dla firmy Montina. Gięty dąb, skóra lub filc, obłe kanty. Po prostu krzesło i aż krzesło.

Są jednak i takie rzeczy, które nie tylko mają swoją funkcję, ale też wyraźnie widać, że ich twórca ma poczucie humoru: kosztowna, srebrna biżuteria zapachowa dla firmy Kaipaus (sprzedającej wonie), zimowy dmuchany materac (obleczony w miękki, biały, ciepły materiał) albo „wypasiona taca” dla Alessiego. „Nazwałem tę wielofunkcyjną tacę wypasiona, bo w pojemnik, który znajduje się pod tacą, można schować wszystko, czego potrzeba podczas biznesowego spotkania albo podwieczorku”, wyjaśnia Koskinen.

W swoich projektach używa przede wszystkim naturalnych materiałów – lubi szkło, drewno, stal. Czy są jakieś, które sprawiają mu trudność? „Wszystkie te, które są szkodliwe dla zdrowia, przy czym to nie materiał ogranicza projektanta, ale jego własny koncept. Nie wymyślam więc rzeczy, których nie dałoby się zrobić z tych materiałów, które lubię”, odpowiada na pytanie Kreatora. Swobodę tworzenia – czyli możliwość wsłuchania się w materiał, decydowania o formie i technice wykonania, sprawy istotne dla Koskinena – daje niezależność. Dlatego jeszcze w czasach nauki marzył, by założyć własne studio projektowe. Gdy więc tylko nadażyła się okazja, już w 1998 roku, otworzył spółkę Friends of Industry (Przyjaciele przemysłu), która oferuje gotowe produkty i designerskie pomysły.

Co istotne, Harri Koskinen nie tylko wymyśla swoje projekty, ale też własnoręcznie je realizuje lub przynajmniej współwykonuje. „To zależy od przypadku”, mówi Kreatorowi. „Ale jeśli chodzi o Harri Koskinen Works, to był to najprostszy i najwydajniejszy sposób, żeby stworzyć swoją własną kolekcję, własną markę”. Po raz pierwszy zaprezentował ją wiosną zeszłego roku w Mediolanie. Na razie kolekcja składa się z wielofunkcyjnej sofy, systemu pułek, kolorowych lamp i ławy. Więc to raczej nie przypadek, że za swoje dotychczasowe osiągnięcia zgarnął w zeszłym roku najwyższą (równy milion szwedzkich koron!) z designerskich nagród – Torsten and Wanja Söderberg’s Prize 2009. A brytyjski magazyn Wallpaper docenił wspomnianą sofę z najnowszej kolekcji i przyznał jej pierwszą nagrodę w swoim Design Awards 2010.

Natalia Syrzycka-Mlicka

Kreator,  nr. 17

Więcej tekstów >>