Gęba feministki

“A może zrobimy paniom zdjęcia przy pisuarach w męskiej toalecie? “, rzucił pomysł zadowolony, że coś udało mu się wymyślić, fotograf i mrugnął do dziennikarza. “Mamy bardzo ładne, fotki wyjdą gites. Panie pozwolą.”

“Panie nie pozwolą. Może ma pan jeszcze jakiś inny pomysł”, młoda kobieta starała się nie tracić cierpliwości, ale nie mogła się powstrzymać, by nie zadać pytania. “Chciałby pan zrobić sobie zdjęcie na sedesie?”

“Aha, mówili mi, że panie mogą być trudne. Panie są FEMINISTKAMI. Nie śmieją się panie z dowcipów o blondynkach, z tych “Przychodzi baba do lekarza…”. W ogóle brak paniom poczucia humoru”, odezwał się wszystkowiedzący żurnalista.

Obie kobiety popatrzyły po sobie. Jak odpowiedzieć, żeby znowu nie wyjść na zajadłe przeciwniczki mężczyzn, na pozbawione zmysłu śmiechu kobietony, na bojowniczki ruchu na rzecz ustanowienia państwa kobiet?

“Cześć! Miło cię widzieć. Wejdź”, ucieszył się Naczelny na widok starego znajomego – filmowca. “Poznaj, proszę, moją redaktorkę – feministkę.” I zatarł ręce z uciechy, bo znajomy uchodzi za męskiego feministę.

Filmowiec stanął na wysokości zadania i odezwał się na powitanie: “Feministka, a taka ładna. No, no, no. Wydawało mi się, że one wszystkie są brzydkie, samotne i wrzaskliwe.” Uścisnął rękę.

No cóż, nie wypada przecież zripostować: “Filmowiec, a potrafi się wysłowić i poznać na pięknie”, bo pan w wieku dziadka feministki, a wychowanie feministka odebrała.

Feministka przez długi czas opowiadała dziennikarce, na czym polega praca w organizacji kobiecej, jakimi sprawami się ona zajmuje, co to znaczy być feministką w Polsce. Dziennikarka słucha z uwagą, nagrywa, notuje, zadaje adekwatne do tematu pytania, stara się pogłębić zagadnienie.

Materiał na tekst już prawie gotowy, więc dziennikarka na koniec mówi: “A teraz chciałabym się dowiedzieć, jak to jest u pani w domu. Kto sprząta, kto gotuje, kto robi zakupy, wynosi śmieci?”. “Dzielimy się obowiązkami, w zależności od tego, co kto lubi robić i czego może się podjąć”, odpowiada zaskoczona feministka. I tyle.

Po jakimś czasie tekst wydrukowano. Zaczynał się od tego, że feministka sprząta i pierze, a jej partner gotuje, czyli to zupełnie zwyczajna, taka jak “my wszystkie” kobieta. Wcale nie taka straszna…

NATALIA SYRZYCKA-MLICKA

Źródło: Unia&Polska

Więcej tekstów >>